Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.


Odwiedź również naszego Facebooka i Instagrama!

Wyprawa w Tatry!

20180715_133313

Cześć wszystkim!

Kto lubi podróżować i próbować nowych rzeczy, ten z pewnością wie, jak smakuje życie! Ostatnio stanęłyśmy przed wielkim wyzwaniem: po raz pierwszy odwiedziłyśmy góry od wewnątrz, nie tylko patrząc na nie z daleka i podziwiając górskie miasteczka. Tym razem w 4 dziewuchy spakowałyśmy plecaki i ruszyłyśmy w wędrówkę po zjawiskowych Tatrach. Ach, słów brak, najlepszym komentarzem będzie milczenie, ponieważ piękno wyraża się samo w sobie. Trzeba przeżyć i zobaczyć, nie inaczej!

DAY 1

Pierwszego dnia po zaparkowaniu samochodu na parkingu przy wejściu do Doliny Chochołowskiej, przeszłyśmy 8 km do schroniska w tejże dolinie. Był to lekki trening dla nas- amatorek, ale okazał się być bardzo przyjemny. Już na wstępie w Dolinie Chochołowskiej mogłyśmy podziwiać owieczki, góralskie chatki oraz wspaniałe widoki.

Jak widzicie- było pięknie, ale to dopiero przedsmak tego, co było później…

DAY 2

Następnego dzionka planowałyśmy wejście na Starorobociański Wierch, lecz plany pokrzyżował nam…deszcz… Optymizm jednak nas nie opuszczał- i dobrze, ponieważ zmieniłyśmy trasę na krótszą, a w międzyczasie deszcz przestał padać. Suuuper! Weszłyśmy więc na Grzesia na wysokości 1653 m n.p.m. Trasa nie należała do najłatwiejszych ze względu na aurę pogodową, jednak weszłyśmy jeszcze na dwa wierzchołki, Rakoń (1879 m n.p.m.), a następnie na Wołowiec (2063 m n.p.m.). Mgła nie do końca pozwoliła nam napawać się widokami gór, ale później było już tylko lepiej. Wysiłek, na który się zdobyłyśmy, dał nam ogromną satysfakcję. Co chwilę powtarzałyśmy sobie „I can do this!”. I wiecie co? To pomaga 🙂

Ps. W dodatku najadłyśmy się jagód za wszystkie czasy….

Po zejściu ze szczytów pojechałyśmy do Zakopanego, gdzie nocowałyśmy drugiego dnia. Dzięki temu udało się jeszcze pozwiedzać miasteczko i odhaczyć Krupówki!

DAY 3

Dzień trzeci to zdecydowanie dzień przeżyty na jednym wielkim wdechu. Obrana przez nas trasa była przepełniona atrakcjami krajobrazowymi. Natura obdarowała nas pięknymi darami, wystarczy tylko po nie wyciągnąć rękę. Tak też uczyniłyśmy. Tatry Wysokie nas zadziwiły swoją potęgą i wzniosłością. Celem głównym była Dolina Pięciu Stawów. Ale najpierw zatrzymałyśmy się przy Wodogrzmotach Mickiewicza. Są to wodospady, których nazwa wywodzi się od grzmotu, czyli huku, który tworzy się od uderzającej w skały wody. Następnym punktem trasy był ogromny wodospad Siklawa. Następnie doszłyśmy do celu: 5 stawów to kolosalna dawka podziwu! Czysta, kryształowa woda, otoczona górami i skałami. Zastanawiałyśmy się czy uda nam się spotkać podczas wycieczki jakąś zwierzynę. Aspirowałyśmy na łagodnego niedźwiedzia, a dostałyśmy 2 małe liski, które kompletnie nas się nie bały. Spotkanie uwieczniłyśmy na zdjęciach poniżej. Odwiedziłyśmy także schronisko w dolinie, gdzie mogłyśmy napełnić brzuchy i wypić grzane wino. Po spędzeniu czasu w tym uroczym zakątku gór, udałyśmy się w drogę powrotną. Tak cudowna pogoda, widoki, przestrzeń i ogrom natury wprost zaprosił nas do zatrzymania się na piknik w samym centrum górskiego krajobrazu. Później wyruszyłyśmy dalej, do Morskiego Oka. To chyba najbardziej znany punkt turystyczny, dlatego wieczorną porą, gdy ludzi była mała garstka, posiedziałyśmy na brzegu wody obserwując baraszkujące w niej ryby. Późną porą wróciłyśmy do Schroniska W Dolinie Roztoki. Cóż za dzień… wypchany atrakcjami po brzegi…

DAY 4

Z samego rana trzeba było zakończyć tę piękną podróż i powrócić do normalnego życia otoczonego budynkami… Wspomnienia zapisane są na zawsze w naszych głowach, no i oczywiście na zdjęciach 🙂

Jeszcze ostatnie minuty spędziłyśmy w Zakopanem zajadając się oscypkami i kupując magnesy na lodówkę, na punkcie których mamy totalną obsesję! 😀

Oto koniec naszej przygody- krótkiej, ale jakże intensywnej i suuuuperowej!

Otwórzmy się na świat, a on nas zawsze zaskoczy…

0 Comments

Leave a Comment